BIP
AKTUALNOŚCI
Przyjaciel pancernej brygady autorem książki o 1PDPanc
04.12.2018
Jakub Wiącek na francuskiej ziemi rozsławia dobre imię bohaterskich żołnierzy 1 Polskiej Dywizji Pancernej oraz ich dowódcy, patrona 10 Brygady Kawalerii Pancernej, generała broni Stanisława Maczka. Wkrótce ukaże się jego książka.

Urodził się w Polsce, na co dzień mieszka we Francji i właśnie tam spędził większą część swojego życia. Jakub Wiącek na francuskiej ziemi rozsławia dobre imię bohaterskich żołnierzy 1 Polskiej Dywizji Pancernej oraz ich dowódcy, patrona 10 Brygady Kawalerii Pancernej, generała broni Stanisława Maczka. Wkrótce ukaże się jego książka. Na razie w języku francuskim, ale jak sam twierdzi, na język polski też przyjdzie czas.
Podczas uroczystych obchodów 74. rocznicy walk 1 Polskiej Dywizji Pancernej w Normandii, otrzymał od dowódcy pancernej brygady wyjątkowy prezent. Pułkownik dyplomowany, Artur Pikoń, zgodnie z decyzją Kapituły, wręczył Jakubowi Wiącek Honorową Odznakę 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Było to swoiste podziękowanie za zaangażowanie w kultywowanie tradycji, które dla żołnierzy świętoszowskiej jednostki mają ogromne znaczenie.
.
- Jak to się stało, że mieszka Pan we Francji? Bo przecież Pana rodzice byli Polakami i urodził się Pan w Polsce.
- Moi rodzice wyjechali do Francji jak miałem pięć lat i od tamtej pory Francja stała się moim domem. Tam rozpocząłem naukę, z czasem skończyłem studia, a teraz mieszkam i pracuję. Oczywiście rozwijam też swoją pasję, którą jest historia. Pracuję w finansach, tak więc nie jest to związane z moim hobby.
.
- Skąd więc zainteresowanie historią?
- Historia od zawsze mnie ciekawiła. W 2001 roku kupiłem sobie przypadkowo książkę na temat walk w Normandii i wtedy odkryłem, że Polacy również mieli swój udział w tym wycinku historii. Zaciekawił mnie fakt, że Polacy, którzy podczas walk otaczali Niemców, sami byli otoczeni na wzgórzu 262, znanym pod nazwą Maczuga. Temat na tyle mnie zainteresował, że zacząłem drążyć i szukać kolejnych informacji. Odkryłem także Muzeum Mont Ormel, z którym do tej pory jestem bardzo wiązany. W 2006 roku zrobiłem dla Muzeum stronę internetową – po francusku i po angielsku. Z czasem powstała tez wersja polska. Staram się w ten sposób przybliżyć ludziom historię, o której pod żadnym pozorem nie wolno nam zapominać.
.
- Czyli w zasadzie jedna książka zdecydowała o tym, że po wielu latach, wydaje Pan swoją własną książkę?
- Dokładnie tak to się zaczęło. Książka Eddy Florentin „Stalingrad w Normandii” zaciekawiła mnie na tyle, żebym zaczął zgłębiać nieznany dla mnie do tej pory temat. Czytając o bitwie pod Falaise zapragnąłem odwiedzić miejsca historycznych wydarzeń. Początkowo, analizując wydarzenia opisane w książce, szukałem z mapą miejsc, które opisywał autor. Wracałem tam po kilka razy i tak jest do tej pory. Różnica polega jednak na tym, że teraz, po prawie dwudziestu latach, moja wiedza jest znacznie obszerniejsza.
.
- Czy oprócz stworzenia wspomnianej strony internetowej angażuje się Pan czynnie w działalność Muzeum Mont Ormel?
- Tak, poza wykonaniem strony internetowej wykonuję też wiele tłumaczeń, które są dla nich bardzo przydatne. Wraz z dyrekcją Muzeum staramy się też zapraszać wielu gości, tak aby odwiedzając jedno z najważniejszych pól bitew II Wojny Światowej lepiej poznali historię. Moim celem jest, aby ta bitwa, a tym samym wkład Polaków, którzy odegrali w niej niewątpliwie bardzo ważną rolę, był znany. Nie każdy rozumie skąd obecność Polaków w tym właśnie miejscu, a ja staram się ludziom to wyjaśniać w jak najbardziej przystępny sposób. W 2016 roku, we współpracy z Muzeum Wojska Polskiego, dzięki możliwości korzystania z jego zasobów, Muzeum Mont Ormel zrealizowało projekt, którego jestem autorem. Powstała witryna „Polacy na frontach II Wojny Światowej”, która ma wyjaśniać skąd Polacy z 1939 roku trafili do Normandii w 1944 roku.
.
- W jaki jeszcze sposób zachęca Pan ludzi do obcowania z historią?
- Staram się promować historię na tyle, na ile mam możliwość. Hobbistycznie oprowadzam także chętnych po polach bitwy. Najczęściej są to motocykliści, z racji tego, że motor jest także moją drugą pasją. Stowarzyszenia „Patria” czy „Motopolacy” z dużym zainteresowaniem przysłuchują się temu, co mówię, obserwując jednocześnie miejsca, w których tak dzielnie walczyli nasi rodacy. Nie są to oczywiście jedyne grupy, które zabierałem na swoistą lekcję historii. Również żołnierze z 10 Brygady Kawalerii Pancernej podczas swoich corocznych wizyt, pomiędzy oficjalnymi uroczystościami, w których z dumą uczestniczą, chętnie znajdują czas, aby poznać bliżej poznać historię swojego patrona i jego żołnierzy. Mam nadzieję, że podczas jednej z wizyt żołnierzy ze świętoszowskiej jednostki i całej Czarnej Dywizji będzie jeszcze więcej czasu, żeby mogli oni zagłębić się dokładniej w wydarzenia z przeszłości.
.
- Żeby oprowadzać innych, sam musiał Pan dokładnie poznać te rejony?
- Dokładnie tak. Jak już wcześniej wspomniałem, rozpoczynałem od pieszych wycieczek z niezbyt dokładną mapą. Starałem się oczami wyobraźni przenosić w teren opisy z książek, które czytałem. Odtwarzałem w myślach wydarzenia, aby jak najdokładniej odzwierciedlić sytuacje sprzed kilkudziesięciu lat. Na początku nie było to łatwe, ale z czasem szczegóły zaczynały łączyć się w jedną spójną całość. Dużo pomogła mi tutaj książka „Polska 1 Dywizja Pancerna w Normandii”, w której zaznaczone są dokładne współrzędne geograficzne. Na tej podstawie mogłem na przykład określić dokładne miejsce, w którym został rozbity czołg. Nie ukrywam, że spędziłem nad tym naprawdę wiele czasu, ale uważam, że było warto.
.
- Skąd pomysł na napisanie książki?
- Tak naprawdę była to decyzja spontaniczna, podobnie jak założenie strony internetowej. Chciałem opisać nie tylko same walki w Normandii, ale znacznie szerszy obszar. Stąd pomysł na tytuł: „Historia 1 Dywizji Pancernej. Odyseja Feniksa”.
.
- Tytuł dość tajemniczy, wręcz mylący. Po przeczytaniu go, nie wiadomo tak naprawdę czego się spodziewać.
- Taki był mój zamiar. Już samym tytułem chciałem zachęcić czytelnika to sięgnięcia po książkę. Odyseja – ponieważ szlak Polaków, którzy dotarli do Francji wiódł przez wiele krajów, w tym na przykład przez Węgry czy Włochy. Była to długa wędrówka, zanim dotarli do celu. Feniks z kolei, jak wiadomo, to mityczny ptak, który odrodził się z popiołów. 10 Brygada przeżyła tak naprawdę dwie klęski. Musiała się wycofywać z Polski w 1939 roku, a następnie z Francji w 1940 roku, jednak pomimo wszelkich przeciwności potrafiła odzyskać swoją siłę i potęgę. Odrodziła się niczym grecki mitologiczny Feniks. Tytuł ma więc ukryte przesłanie, które chciałem przekazać czytelnikom.
.
- Pana książka oprócz tekstu zawiera również zdjęcia, ilustracje czy mapki?
- Tak. Książka jest dość obszerna, ponieważ składa się z ponad czterystu stron. Jej wartością dodaną z całą pewnością będzie duża ilość ilustracji. Ponad dwieście pięćdziesiąt zdjęć pomoże czytelnikowi stać się swoistym świadkiem wydarzeń z przeszłości. Ponadto każdy rozdział zaczyna się od mapki, na której jest dokładnie wszystko oznaczone i opisane. Mam nadzieję, że osoby, które sięgną po moją książkę będą czuły się usatysfakcjonowane.
.
- Czy podczas Pisania książki kontaktował się Pan z tymi, którzy kilkadziesiąt lat temu brali udział w bitwach?
- Miałem możliwość rozmawiania z weteranami tamtych wydarzeń i informacje, które od nich uzyskałem były naprawdę bardzo cenne. Jednak gdy zaczynałem pracę nad książką, podjąłem decyzję, że nie będzie ona napisana w formie wspomnień. Na rynku wydawniczym do tej pory ukazało się wiele pozycji napisanych właśnie w tej formie. Moim zamierzeniem było coś innego. Wspomnienia są niewątpliwie bardzo ciekawe i wzruszające, jednak historycznie są też trudne do użycia, ze względu na brak dokładnych szczegółów. Opisywane w ten sposób wydarzenia czasami trudno jest dopasować do terenu i wskazać miejsca, w którym się one odbywały.
.
- Czym więc Pana książka różni się od tych, które były do tej pory wydane? W jaki sposób zachęci Pan czytelników żeby sięgnęli właśnie po nią?
- Jest to pierwsza książka o tej tematyce wydana w takiej formie, w języku francuskim. Nie było łatwo znaleźć wydawcę, który zainteresuje się jej wydaniem, ale w końcu się udało. Książka zwiera fakty historyczne, skonfrontowane niejednokrotnie na przykład ze źródłami kanadyjskimi oraz innymi, które były dla mnie dostępne. Zdaję sobie sprawę, że nie wymyśliłem niczego nowego, bo przecież nie o to mi chodziło. W swojej książce proponuję czytelnikowi inne podejście do tematu - mniej fabularne, a bardziej analityczne. Ponadto zdjęcia umieszczone są w tekście, a nie na końcu książki w jednym dużym albumie. Moim zdaniem taki przekaz bardziej trafia do czytelnika. Podczas pisania starałem się używać języka, który będzie zrozumiały dla odbiorcy.
.
- Książka trafi do druku lada dzień. Co dalej?
- Cieszę się, że udało mi się osiągnąć jeden z postawionych sobie celów. Kolejnym jest całą pewnością wydanie książki w języku angielskim oraz polskim. Mam nadzieję, że znajdzie się wydawca, który podejmie się tego wyzwania. Być może właśnie po tym wywiadzie ktoś zainteresuje się opisaną przeze mnie tematyką. Uważam, że wiedza, którą przedstawiam w książce powinna trafić do szerokiego grona odbiorców, zarówno we Francji, w Polsce, jak i na całym świecie. Wydarzenia zapisane na kartach historii, a przedstawione teraz na kartkach mojej książki, nie mogą ulec zapomnieniu. Cieszę się, że 10 Brygada Kawalerii Pancernej i 11 Dywizja Kawalerii Pancernej kultywują chlubne tradycje generała Maczka i jego żołnierzy. Żołnierze są po to, aby przypominać społeczeństwu o naszych bohaterskich rodakach. Ja również chcę w tym partycypować, a jednocześnie rozwijać swoje zainteresowania i dzielić się nimi z innymi.
.
- W przyszłym roku przypada 75. wyzwolenia Normandii. Czekają Nas kolejne uroczyste obchody. Czy możemy traktować to jako okazję do lepszego poznania historii?
- Oczywiście, że tak. Liczę na to, że uroczystości w Normandii przybiorą charakter międzynarodowy, na jeszcze większą skalę jak do tej pory. W 2019 roku chcemy zorganizować spotkanie pokoleń, w którym będą uczestniczyć przedstawiciele wielu krajów. Liczymy także na obecność żołnierzy amerykańskich, którzy w tym roku po raz pierwszy obecni byli z nami w Normandii. To dzięki 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej i Dowództwu 11 Dywizji Kawalerii Pancernej, amerykanie stacjonujący w Świętoszowie i Żaganiu, przyjechali do Francji, aby wspólnie z kawalerzystami, zaproszonymi gośćmi i lokalną społecznością oddać hołd i należną pamięć bohaterskim żołnierzom generała Maczka. Wspólnie staramy się podkreślić i rozsławić w międzynarodowym otoczeniu rolę walczących Polaków.
.
Panu Jakubowi Wiącek serdecznie gratulujemy wydania książki. Z niecierpliwością oczekujemy na jej polską wersję.
.
Tekst: kpt. Katarzyna Sawicka
Zdjęcia: archiwum 10BKPanc
Ministerstwo Obrony Narodowej
Katalog stron wojskowych
Jesteś: 8034016 gościem na naszej stronie